Translate

piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział VIII

Perspektywa Jessici



 Kiedy spojrzałam w prawo, zobaczyłam, że obok mnie leży nie kto inny jak Louis.
Nie! Proszę nie! Nie wierzę, że mogłam się przespać z Lou! A do tego on ma dziewczynę!
Jak ja mogłam to zrobić?
Łzy zaczęły mi lecieć z oczu z  zawrotną prędkością.
Co ja kur.. zrobiłam!? Ale jak to możliwe? Dlaczego nic nie pamiętam? A raczej powinnam sobie zadać pytanie dlaczego tyle wypiłam!? Muszę szybko wyjść!
Z tą myślą zaczęłam się ubierać.
Kiedy już byłam w pełni ubrana skierowałam się do drzwi pokoju szatyna.
-Um... Jessica?- kiedy usłyszałam moję imię za moimi plecami, zamarłam.
-Tak?- powiedziałam tak cicho, że nie jestem pewna czy usłyszał.
-Co się stało? Dlaczego tutaj jesteś i dlaczego tak bardzo boli mnie głowa? Czy coś się stało?- -zasypał mnie tyloma pytaniami jednocześnie.
-Louis ja naprawdę też chciałabym wiedzieć, ale niestety nic nie pamiętam.
-No właśnie ja też. Mam jeszcze jedno pytanie.
-Hmm?
-Czy my... No ten. Czy ty i ja... Czy... Czy my się przespaliśmy?
-Szczerze?
Pokiwał głową na tak.
-Lou... Nie mam pojęcia, ale na to wygląda.
-Jess... Jeżeli to prawda, to... Przepraszam, ale...
-Tak wiem! Masz dziewczynę i nie chcesz, żeby się o tym dowiedziała. Rozumiem to, a, i spokojnie nic nikomu nie powiem...
-Dzięki...
-Nie ma sprawy! Ja już pójdę! Pa Louis!
-Pa Jessica!
Kiedy opuściłam jego pokój, szybko opuściłam willę i skierowałam się do domu. Po drodze miałam czas na zastanowienia i doszłam do wniosku, że naprawdę muszę zacząć unikać


  Minęły 2 miesiące od kiedy ostatni raz widziałam się z moimi przyjaciółmi.
W tym czasie zdążyłam wyprowadzić się do Paryża. Moi przyjaciele zdążyli już chyba o mnie zapomnieć. Na początku dzwonili po kilkadziesiąt razy dziennie, później stopniowo dzwonili coraz mniej i mniej, aż w końcu przestali w ogóle, chyba o mnie zapomnieli, ale tak chyba jest lepiej. Powoli zaczynam sobie wszystko układać, jest coraz lepiej.
Chociaż od jakiegoś czasu jest mi niedobrze, a do tego spóźnia mi się okres, dzisiaj postanowiłam wybrać się do ginekologa, bo zaczynam się martwić.
Założyłam zwykłe jeansy, biały T-Shirt i czarną bluzę, a na nogi czerwone vansy.
Po 20 minutach stałam już pod gabinetem ginekologo.
-Pani Jessica Malcoln?- zapytała niezbyt wysoka kobieta o bląd włosach, miała około 40 lat.
-Tak, to ja.
-Zapraszam do gabinetu.
Po chwili już siedziałam na krześle obok biurka.
-Więc na czym polega problem?
-Od jakiegoś czasu mam mdłości i spóźnia mi się okres.
-Rozumiem, proszę się położyć.
Po chwili zaczęła mi smarować brzuch jakimś zimnym żelem i zrobiła mi badanie USG.
-Więc... Co mi jest?
-Gratuluję, jest pani w ciąży, to drugi miesiąc.
-Słucham?
-Będzie pani matką.
-Kurwa...
-No dobrze, proszę się wytrzeć i ubrać. Zapraszam panią za miesiąc na następną wizytę, jeżeli by się coś działo proszę się nie wąchać i przyjść.
-Dobrze, do widzenia.
-Do zobaczenia.
Nie wierzę! To nie może być prawda! Przecież ja z nikim nie spałam, zaraz chwila... Louis,to jego dziecko. Jak ja sobie poradzę!? Jestem bez pracy, wynajmuję malutkie mieszkanie w centrum miasta. A do tego jestem tutaj kompletnie samotna. Nie mam przyjaciół, rodziny, chłopaka, nikogo.
Za łzami w oczach usiadłam na ławkę i schowałam ręce w dłoniach.
-Przepraszam, czy coś się stało?
-Nie ja tylko...- podniosłam głowę w górę- 
-Louis?
-Jessica? Co ty tutaj robisz?
- Mieszkam tutaj od dwóch miesięcy, a ty?
-Postanowiliśmy z chłopakami, Dan i Pezz wybrać się na mini wakacje.
-Oh, ok.
-Czemu płakałaś?
-To nic ważnego.
-Chodź- powiedział i pociągnął mnie w górę za rękę.
-Dokąd?
-Wszyscy na pewno się ucieszą, jeżeli zobaczą kogo znalazłem.
-Ja nie chcę ich spotkać.
-Przecież wiem, że chcesz, ale się boisz.
Nic już więcej nie mówiliśmy,tylko Louis ciągnąc mnie za rękę zaprowadził nas do hotelu. Kiedy znaleźliśmy się już w ich apartamencie Louis krzyknął:
-Wróciłem!
-Fajnie!- odkrzyknął Harry.
-I mamy gościa.
Kiedy to powiedział do przedpokoju wbiegło 6 osób.
-JESSICA!- krzyknęły Pezz i Dan rzucając mi się na szyję.
-Jak dobrze cię widzieć.
-Ale tęskniłam.
-Jak mogłaś tak zniknąć?
-Wiesz jak nas wystraszyłaś?
-Nigdy więcej nas tak nie strasz.
-Martwiłem się.
Zaczęli wszyscy naraz.
- Dobra dajcie jej chociaż usiąść.-zaproponował Lou.
Kiedy już wszyscy usiedliśmy w salonie zaczęło się...
-Jess nie musisz nic mówić, Lou nam powiedział co się wydarzyło, ale to nie powód, żeby uciekać bez słowa.
-Przepraszam.
-Oj już dobrze, ale wracasz z nam prawda?
-Nie mogę, sprzedałam już swoje mieszkanie w Londynie.
-Nie ma problemu, możesz zamieszkać z nami.
-Nie mogę, ja...
Jestem w ciąży.
-Nie chcę się narzucać.
-Ale nie będziesz się narzucać, błagam zgódź się.
-Ja nie mogę.
I tak przez ponad 2 godziny przekonywali mnie, że tak będzie lepiej i fajniej.
-NIE MOGĘ, BO JESTEM KURWA W CIĄŻY!
Po tym co powiedziałam nikt się już nie odezwał.
-Ja... Pójdę już.
-Czekaj! Czy to... Czy to moje dziecko?
-Przepraszam, ale... Tak
Nic już nie powiedział, więc postanowiłam wyjść.
___________________
I co? Zdziwieni? Bo ja szczerze nie planowałam tego. Tak jakoś wyszło.

Mam do was pytanie:


Co powinien zrobić Louis?
Zostawić Jess samą czy chcieć pomóc Jess.
A i wiem, że rozdział powinien ukazać się jutro, ale postanowiłam dodać już dzisiaj.

piątek, 9 stycznia 2015

OGŁOSZENIE!

Kochani!

Niestety jutrzejszy rozdział się nie ukarze, ponieważ mam szlaban na komputer, laptopa i telefon.
Mam słabe oceny, więc mama dała mi szlaban na czas nieokreślony, więc w następnym tygodniu też go nie będzie. Bardzo was przepraszam! Niestety muszę najpierw wziąć się za naukę.
Dodaję wam ten post, ponieważ mama na chwilę wyszła.
Muszę uciekać!

Kocham Was i Przepraszam. 

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział VII

Perspektywa Jessici

Kiedy wstałam rano ,nie wiedziałam co z sobą zrobić. Cały czas rozmyślałam o Lou i jego nowej dziewczynie. Nie mogę tego pojąć! Jednego dnia mówi mi, że mnie kocha. A kilka dni później jak gdyby nigdy nic oświadcza, że ma dziewczynę. Jak on mógł mnie tak zranić!? Wiem, że to ja go odrzuciłam ale to nie zmienia faktu, że tak się nie robi!

Dobra koniec tego zadręczania się tym wszystkim.
Postanowiłam wstać z mięciutkiego łóżeczka, wykonać poranną toaletę i ubrać się w to:

Kiedy byłam już gotowa, postanowiłam coś zjeść. Niestety nie zastałam w lodówce nic jadalnego.
Cóż! Czas wybrać się na zakupy. Wzięłam klucze, torebkę i założyłam na siebie kurtkę


  I buty:





Po około 15 min.znalazłam się w sklepie. Wzięłam pieczywo, ser, masło i produkty potrzebne do przygotowania Spaghetti.
A i bym zapomniała: coś słodkiego. Czy już wspominałam, że uwielbiam słodycze?
Postanowiłam odłożyć wszystko w domu i wybrać się UWAGA UWAGA do willi One Direction.
Wiem, że miałam unikać Louisa ale naprawdę potrzebuję Perrie i Danielle. Przemyślałam sobie wszystko  i chyba skorzystam z rady Perrie.
Po 30 min. stałam już pod ich domem 
Zadzwoniłam dzwonkiem. A po chwili drzwi otworzyła mi uśmiechnięta Danielle
-Jess!
-Dani!
-Co ty tu robisz?
-Ciebie też miło widzieć - zaśmiałam się
-A tak jasne przepraszam! Miło cię widzieć! Wejdź! Co ty tutaj robisz?
-Postanowiłam odwiedzić ciebie i Perrie
-Jak dobrze! Chodź Perrie z chłopakami jest w salonie.
-Jess!
-Pezz!
-Stęskniłam się!
-Ja za tobą też! Widziałyśmy się aż wczoraj!
-Tak długo! - zaczęłyśmy się śmiać.
-Cześć Jess co cię do nas sprowadza? - powiedział Li
-Potrzebowałam Pezz
 -Co jest skarbie?
-Przemyślałam sobie to co mi wczoraj powiedziałaś i nie wierzę, że to mówię, ale się zgadzam.
-Ale chodzi ci o pomoc...
-Tak
-Jej! Zobaczysz nie zawiedziesz się!
-O co chodzi? - zapytał się Zayn
-Mam za zadanie znaleźć Jess chłopaka!
-WOW serio?!
-Yep!
-Jess a co cię tak wzięło na chłopaka?
-No wiesz Niall! Robię się już stara! Czas się ustatkować!
-Masz rację! Przecież masz już 20 lat !Jesteś taka stara! - zaśmiał się Liam
-No właśnie! Nawet już zmarszczki masz! - powiedział Louis
-Co!? Gdzie!? Lusterko szybko!? - zaczęłam panikować
-HAHAHA Jaka ty głupia! - śmiała się ze mnie Pezz
-On żartował - dodała Danielle
-Ale na pewno? Czy chcecie być tylko mili?
-Spokojnie, żartowałem! Ale było warto! Gdybyś tylko zobaczyła swoją minę!
-Masz 3 sekundy na ucieczkę!
-Haha!
-Ja nie żartuję! 1..........2
-Dobra, dobra! Pa! - i zaczął uciekać.
Po chwili wszyscy już się nawzajem ganiali co było dość...dziwne.
Po jakiejś godzinie wszyscy leżeliśmy na podłodze śmiejąc się.
-Jak mnie nogi bolą! - jęczał Liam
-Ale to nie ty musisz iść do domu!
-To nie idź!
-Muszę!
-Nic nie musisz! Mamy w domu dużo miejsca! Jest pokój gościnny!
-Nie chcę sprawiać problemów
-Jakich problemów!? Ty masz szukać chłopaka! A ja mam sporo wolnych kolegów.
-Mam być zazdrosny?
-Oj Zayn! Oni nie są w moim typie!
-Nie są w twoim typie dlatego wciśniesz ich dla mnie?! - zaśmiałam się
-Yep!
-Spoko!
-A możemy najpierw porobić coś normalnego np. butelka?
-Liam, przepraszam, ale ja nie lubię grać w butelkę.
-No to zagramy na prawdę i wyzwanie
-Nie, ja naprawdę nie mam ochoty w nic grać.
-To obejrzyjmy jakiś film.
-Na to mogę się zgodzić.
-Dobra to ty sobie poczekaj a my załatwimy jedzenie, picie i wybierzemy jakiś film.
Po 20 min. wszystko było gotowe.
-Jess chcesz piwo czy wino?
-Ja to bym chciała jakiś sok.
-No weź chociaż raz zaszalej.
-No dobra! Wino.
I tak zaczęliśmy oglądać jakieś komedie i pić wino.
Nie wiem ile wypiłam ale urwał mi się film.


Rano kiedy się obudziłam zobaczyłam, że leżę naga. Przeraziłam się! Kiedy spojrzałam w prawo, zobaczyłam, że obok mnie leży...
_________________________
No i jest rozdział.
Napisałam go już 3 lub 4 dni temu.
Przepraszam, że dodaję go dopiero po 17 ale cały dzień nie miałam w bloku internetu.
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał i Do zobaczenia za tydzień.
Kocham Was! Pa! :*